czwartek, 28 stycznia 2016

Not Happy End

Z wielu rzeczy jakie spotykają nas w życiu śmierć jest dla mnie najgorsza. Rzadko płaczę, nie okazuję uczuć, nie mówię o sobie ani o swoich emocjach. Choć powoli próbuje się otwierać..
Lecz gdy ktoś z moich bliskich odchodzi, nie jestem w stanie zapanować nad sobą. Czy to dziadek, ciocia, przyszywany wujek, przyjaciółka.. mam tak silną więź emocjonalną, o niej wiem tylko ja i tylko mnie ona dręczy.
Wiem, że taki jest nasz los. Wszyscy kiedyś umrzemy itp itd. Ale gdy dzieje się to wokół mnie, jest całkiem inaczej niż gdy widzę w filmie lub w wiadomościach. Kiedyś gdy byłam mała zmarł mój dziadek.  Liczyłam, że on w każdej chwili wstanie, czy już po pogrzebie przyjdzie do domu lub za parę dni.. wróci do nas. Gdy moja przyjaciółka zmarła.. fakt, że do dziś nie mogę w to uwierzyć i wciąż liczę, że może jednak to wszystko to jakiś długi po*rany sen. Niedługo się obudzę i będzie jak dawniej. Że to tylko taki urywek, marna scenka dramatyczna w naszym teatrzyku. Wciąż mam ochotę napisać jej list, długi czas nie kasowałam numeru. W urodziny składałam jej życzenia. I tak strasznie dziękuje Bogu, że pchnął ją w moją stronę. Postawił nas na swojej drodze, a w chwili beznadziejnego dziecinnego zachowania dał jej tę mądrość, aby znowu było jak kiedyś. Dziękuje, że choć ona wyciągnęła rękę, gdy przez głupotę byłyśmy skłócone na chwilę przed jej wypadkiem. Nigdy bym sobie nie darowała gdybym nie żyła z nią w zgodzie w ostatnich jej dniach... Więc bądźmy kochający, nie okazujmy urazy. Żyjmy razem dla siebie. Nie warto się kłócić o bzdety i nie odzywać na "amen". Bo niekiedy nasze zawzięcie z żartobliwego "na amen" może się okazać prawdziwą grobową ciszą.  Ja ciągle o tym myślę i jedyne co mi pozostaje to dziękować, że coś nas uchroniło przed taką porażką. Że mnie uchroniło. Za wszystko dziękuję. Czekałam i czekam..

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą."

Pamiętam. na zawsze [*]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz